O co kaman, czyli słowniczek 3

Poprzednio było o zużywaniu słowa „szkolenia”, to teraz o „gwarancji”. Tekst, podobnie jak wcześniejszy, powstał z wkurzenia.

Poprzedni wpis znajdziesz tutaj. Shake well before opening, czyli zajrzyj tam, zanim przeczytasz ten, abyś dobrze znał kontekst.

Wyraz twarzy

Kolejne słowo-wytrych nadużywane przez warsztaty i specjalistyczne media to gwarancja na wykonane usługi, którą, podobnie jak szkoleniami można się przecież marketingowo pochwalić. W końcu to tylko wyraz (twarzy). Mówiąc, że serwis oferuje gwarancję, nawet nie trzeba dokładnie wiedzieć, co to jest; i bardzo często i warsztaty, i media, nie wiedzą; coś jak w „Misiu” Barei:

Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta.

Skoro można się nią chwalić, ale nie trzeba, to jakby na przekór, niektórzy się właśnie nie chwalą, choć zwykle oferują gwarancję na usługi; np. niektóre ASO (zapominają?).

Za to inni odwrotnie – się chwalą, choć wcale nie mają, ale jak nie mają, a się chwalą, to okazuje się, że zgodnie z prawem nagle mają, z czego jednak nie zdają sobie sprawy. To jak samospełniająca się przepowiednia – wystarczy powiedzieć, że się ma, żeby faktycznie oferować gwarancję.

Hej! Skoro tak to działa, to może wystarczy powiedzieć, że się szkolę, aby się rzeczywiście szkolić? Słowo stało się ciałem. Czy to odkrycie daje szanse na Nobla? Przydałoby się parę koron.

 

Dodatkowo różnym mediom i warsztatom gwarancja myli się z rękojmią, a o obu nie mają wielkiego pojęcia. Ostatnio nawet czasopismo popularne Motor (zapłaciłem PLN 2,50) zapatrzyło się chyba na niektóre media branżowe oraz warsztaty samochodowe i również uznało, że powinno się wypowiedzieć na temat gwarancji oraz rękojmi. I, ojej, znowu się nie udało. Według Motoru rękojmię daje producent części zamiennych i dla firm wynosi ona rok. To musi być jeden i ten sam troll od Konopnickiej, co to wszystkim „redaktorom” podpowiada takie historie.

Daję słowo (i nic więcej)!

W związku z tym Teatrzyk Nowa Zielona Gęś przedstawia „Zaskoczonego Serwisanta, ale jednak wspieranego przez Niektóre Media”:

– A jakie są warunki tej waszej gwarancji? – zapytał Kierowca.
– Eee… – rzekł Serwisant. – W Niektórych Mediach stało, że warsztaty oferują gwarancję, to myślałem, że ja też, ale żeby jakieś warunki… Żyłem w przekonaniu, że to tylko takie słowo, ta „gwarancja”… taka nowa „tradycja” – dodał.
– Na usprawiedliwienie my dodajmy, że sztuka ta rozgrywa się w wielu firmach usługowych i handlowych, nie tylko motoryzacyjnych – zlitowawszy się, przypomniał Chór. – Najpierw więc w pełni korzystaj pan aktywnie z rzetelnej wiedzy i wykorzystuj w praktyce, czegoś się nauczył, a dopiero, jak będziesz rzeczywiście dobry, to chwal się tym przed klientami – zwrócił się grzecznie do Serwisanta, który pokiwał głową.
– Kliknę wam taki palec w dół, mądrale! – uśmiechnął się pod nosem Serwisant. – Niektóre Media mi na to pozwalają!

Kurtyna.

[FM_form id=”1″]

Autor: Maciek

Podziel się tym postem na
Show Buttons
Hide Buttons