Warsztat też sprzedawca cz.4

Artykuł sezonowy to np. żarówki, szczególnie gdy jeździsz jesienią i zimą po drogach gminnych oraz wiejskich, gdzie dzieci wracają ze szkoły już nie gimbusem – bo reforma edukacji!

Dziś trochę rzeczy przydatnych i trochę nieprzydatnych, czyli nieco teorii oraz nieco praktyki. Co dla kogo jest przydatne, niech zdecyduje sam, bo niektórzy lubią naukowo, a inni na przykładach, więc dla każdego coś miłego.

Do tej pory pisałem o tym, co może nam sprzedać warsztatowiec wykonując poszczególne kroki obsługi nas i naszego auta. No to skoro wiosna już pełni, przyjrzyjmy się, co sprzedaje nam z okazji pór roku. Na jakie czynności dać się namówić, a jakich unikać, decyzja zależy od nas… i od stanu pojazdu.

Wiosna, ach to ty!

Najwięcej roboty przy klimatyzacji jest oczywiście nie zimą, a wiosną i latem – tak przynajmniej wynika z danych Groupona – „platformy,  gdzie można znaleźć usługi i produkty w cenach niższych niż w cennikach” (jak się sam Groupon określa). Transakcje wymiany opon to głównie październik-grudzień oraz marzec-kwiecień. Dla ciekawych – myjnia to biznes całoroczny, przy czym na Grouponie najlepiej sprzedaje się w maju i czerwcu.

Sezonowe (wiosenne) mogą być też filtry przeciwpyłkowe dla szczególnie wrażliwych alergików. Ale z powodu ostatniozimowych smogów różne oczyszczające powietrze filtry mogą stać się popularne już na samym początku roku. Geometria może być interesująca po zimie, przy wiosennej zmianie opon, wtedy warsztatowiec ma argument (dziurawe drogi), by nas namówić na sprawdzenie i ustawienie. Akumulator, już kilkuletni, wzbudzi nasze negatywne zainteresowanie, gdy odmówi posłuszeństwa podczas pierwszych dni chłodnych.

 

 

Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady

Podobnie żarówki, jeśli jeździsz jesienią i zimą po zmroku po „szarych drogach powiatów”, o jakich śpiewała Maryla Rodowicz, albo – jeszcze lepiej – gminnych i wiejskich, po których to dzieci wracają ze szkoły już nie gimbusem – bo reforma edukacji! I gdzie nietrzeźwi, bo oni – choćby chcieli – nie skorzystają z gimbusa. Wtedy możesz dać się namówić na dalej świecące żarówki, by ich wszystkich lepiej widzieć.

„Sezon” to również wyjazdy, zimowe i wakacyjne; wówczas serwisant może łatwiej zachęcić nas do wyciągnięcia karty kredytowej, byśmy zapłacili za przegląd przed podróżą.

Na całej połaci śnieg

Tyle teorii, teraz praktyka.

W punkt z ofertą sezonową wstrzeliło się Renault. 14 kwietnia otrzymałem od nich (dzięki koledzy i pozdrawiam!) lutowy newsletter zapraszający m.in. do przywitania sezonu zimowego w formie, co miałoby polegać m.in. na wlaniu w ASO zimowego płynu do spryskiwaczy.

Brawo, przewidzieli majówkę!

W dzień gorącego lata

A tu inny pozytywny przykład inwencji przedsiębiorców, którzy rozszerzają zakres działalności, otwierając nowe punkty obsługi w innych miastach oraz wychodząc zza podnośników. Widzimy już przed centrami handlowymi mobile punkty ładowania klimatyzacji, ale to nie wszystko!

Inicjatywą wykazali się bowiem mechanicy (?), którzy w maju, kiedy było już ciepło i słonecznie, rozszerzyli swoją działalność na Łódź (debiutowali podobno w Gnieźnie). Znając się na robocie, podczas nieobecności właścicielki, otworzyli maskę seicento, pogmerali, zamknęli, właścicielka przyszła, nie odpaliła, oni na to, że akurat przechodzili z częściami zamiennymi i że pomogą.

– Przechodziliśmy po prostu i wpadliśmy.

– Jak to przechodziłaś… z tragarzami?

(Miś, reż. Stanisław Bareja)

Przechodzili, to pomogli, chcieli PLN 500, ale, niestety, ostatecznie nie zarobili, a to z powodu monitoringu. No cóż, już od jakiegoś czasu bije się na alarm, że nowoczesne technologie w motoryzacji odbiorą chleb mechanikom…

 

[FM_form id=”1″]

Autor: Maciek

Podziel się tym postem na
Show Buttons
Hide Buttons