Połowa warsztatów ma nas gdzieś

Nie chciałem tego. Nie planowałem. A jednak stało się. Znowu przetestowałem, czy warsztaty szanują nas, klientów.

Mianowicie niechcący, na własnej skórze, musiałem się przekonać, czy są dostępne. To jeden z fundamentów jakości, a kiedy brakuje fundamentów (o nich kilka słów tutaj), jesteśmy niezadowoleni, nawet jeżeli obsługuje nas bardzo atrakcyjna kobieta płci przeciwnej. Albo odwrotnie. Szampan, muzyczka, usłużna obsługa, uprzejmie zdziwiona, że mamy jakieś „ale”, nic nie pomogą jeśli fundamentów brak.

 

dobry_zamkniety1

Znasz pan tę knajpę? Bardzo dobra, tylko zamknięta…

Jest tam kto?

Ale po kolei… Taki byłem dobry, że chciałem osobiście umówić przegląd samochodu małżonki w niezależnym warsztacie. Auto nie jest już na gwarancji, ale akurat tak się składa, że lubię wiedzieć, że płacę mniej za to samo, a nie tylko mniej za mniej. I od dziecka marzyłem, by czynności zgadzały się z zakresem przeglądu w ASO. Do wymiany był jeszcze rozrząd. Wartość prac z częściami w niezależnym warsztacie to 1.400-1.900 zł.

Załączywszy więc odpowiedni spis czynności, wysłałem mailem zapytanie do warsztatu, w którym samochód był już serwisowany. Odpowiedzieli szybko, ale głupio (o tym może innym razem, bo to odrębna opowieść tragikomiczna), więc niechętnie, ale postanowiłem sprawdzić innych. Wysłałem zapytania do siedmiu kolejnych. Adresy były zamieszczone na stronach www.

Czyli zapytałem w sumie osiem serwisów. I cztery (słownie: cztery) odpowiedziały. 50%. Reszta nie zadała sobie trudu, żeby zrobić cokolwiek z moim mailem, choćby spróbować skorzystać z szansy przytulenia PLN-ów. W końcu zdecydowałem się wykonać prace w jednym z warsztatów, które odpowiedziały.

 

Pracownicy niektórych firm wydają się nie wiedzieć, że trzeba rozmawiać z klientem i nie zawsze ta rozmowa odbywa się za pomocą paszczy.

W koło Macieju

Zbliżamy się do końca opowieści, więc wróćmy do początku. Napisałem, że ZNOWU przetestowałem, czy warsztaty są coś warte. Znowu, bo na przełomie 2009 i 2010 roku prowadziłem badanie, w którym jako Motomarketing.pl wysłaliśmy proste pytania o godziny otwarcia do 3.249 (!) serwisów. W przypadku niezależnych okazało się dokładnie to samo co teraz – 50 proc. w ogóle nie odpowiedziało. Dla ciekawych obrazek.

 

badanie2010

I po co tak duże badanie, skoro wystarczy osiem maili? Nic się nie zmieniło – jeśli chcesz zapytać o prostą rzecz, to do połowy warsztatów niezależnych musisz pofatygować się osobiście!

 

Szanowni i przede wszystkim niezależni warsztatowcy – jeśli to czytacie – nauczcie się obsługiwać także nas – ludzi, a nie tylko samochody. A niezależność nie oznacza niezależności od klienta. Ni od rozumu.

 

PS. Kiedy ostatnio przeglądam Internet, chodzi za mną reklama jednego z tych serwisów (pewnie dlatego, że byłem na ich www), do którego napisałem, a który nie odpowiedział na maila. Czyli firma stosuje techniki marketingu internetowego. Jak durnym trzeba być, by wydawać na to pieniądze, skoro nie odpisuje się na maile? Już wiem! – i w sumie to logiczne – skoro reklama wyświetla się automatycznie, tak samo automatycznie wyśle się odpowiedź na maila! I może nawet automatycznie naprawi samochód.

 

[FM_form id=”1″]

 

Autor: Maciek

Podziel się tym postem na
Show Buttons
Hide Buttons