Oj dana, dana! Cz.1/3

Dane osobowe to temat rzeka. Rzeka będzie tym razem średnio płytka, średnio głęboka…

… gdyż w kolejnych wpisach zwrócę uwagę tylko na moim zdaniem najważniejsze rzeczy, o których powinniśmy wiedzieć jako klienci warsztatu. Bez wchodzenia na głębinę szczegółów, zakoli i meandrów. Ale trochę pobrodzimy, więc podzielę tematykę na trzy części. Dziś pierwsza.

Dane fizycznych

Najwięcej emocji budzi oczywiście przetwarzanie danych osobowych w celach marketingowych, prawda? Nie, nawet nie to! Przede wszystkim kontaktowanie się przez sprzedawców czy usługodawców, by Ci (mnie zresztą też) coś sprzedać. W niektórych przypadkach można użyć słowa „nagabywać”.

Ważne zastrzeżenie: najbliższe trzy wpisy traktują o osobach fizycznych, bo ich dane osobowe są szczególnie chronione przed nieuprawnionym przetwarzaniem. Dane firm, w tym większość danych osób prowadzących działalność gospodarczą, chronione nie są. W tym drugim przypadku nie są pod ochroną „tylko” te dostępne publicznie w ewidencji działalności gospodarczej, ale jest ich i tak sporo, żeby skutecznie wydzwaniać i pisać do biednych przedsiębiorców.

Uwaga, uwaga: główna konstatacja tego odcinka: w praktyce, aby ktoś mógł w różny sposób kontaktować się w celach marketingowych z Tobą jako osobą fizyczną, czy też konsumentem, powinien mieć przynajmniej Twoją zgodę na przetwarzanie danych (o czym dziś i w kolejnym wpisie) lub na przesyłanie informacji handlowych drogą elektroniczną (będzie we wpisie trzecim, ale teraz można już powiedzieć, że ta opcja daje mniejsze pole do popisu dla firm, jeśli chodzi o formy kontaktu).

 

Dane osobowe: zgoda plus

Zacznijmy od danych osobowych wykorzystywanych w celach marketingu… Załóżmy, że zgodziłeś się na takie przetwarzanie, ale tylko na to, podpisując w warsztacie odpowiednią formułkę. W najdalej posuniętej teorii oznacza to, że firma ta może Ci najwyżej przesłać pocztówkę dostarczoną przez tradycyjnego listonosza. Zresztą jeśli chciałaby ona korzystać z analogowej poczty w celach marketingowej komunikacji (dotyczących własnej oferty) z Tobą, to wcale by Cię nie musiała pytać o to pozwolenie. Ot, taka ciekawostka – wspomnę jeszcze o tym na końcu trzeciego wpisu (cierpliwości!).

Skoro zgoda na samo przetwarzanie w celach marketingowych nie wystarczy, to co serwis musi zrobić jeszcze, by mógł do Ciebie pisać maile, smsy oraz dzwonić? Otóż powinien uzyskać dodatkowo Twoją akceptację (czyli właśnie zgodę plus) na 1) przesyłanie informacji handlowych drogą elektroniczną oraz 2) na „inicjowanie połączeń telefonicznych”. Tak by było najlepiej, ale…

…nie biegnij od razu do sądu, jeśli gość z warsztatu zadzwoni, by zaproponować Ci naprawę, której potrzebuje Twoje auto. Bądź człowiekiem, posłuchaj, co Ci ma do powiedzenia.

W kolejnym odcinku o praktyce zgadzania się w warsztatach oraz o formie, w jakiej udzielasz zgody.

Dziękuję Marcinowi Miśkowiczowi i jego ekipie za inspirację.

[FM_form id=”1″]

Autor: Maciek

Podziel się tym postem na
Show Buttons
Hide Buttons