Czy warsztat może zatrzymać auto? Cz.1

Tak, jeśli nie zapłacisz za przerobienie Twojego auta na ciągnik, a przynajmniej na samolot poprzez dodanie mu skrzydeł, czyli krótko mówiąc stuningowanie. Ale zatrzymanie zdarza się czasem również przy zwykłych naprawach… Czy to zgodne z prawem?

Mówimy o sytuacji, gdy z jakiegoś powodu nie chcesz zapłacić za naprawę. Czy wtedy zatrzymanie Twojego auta przez serwis jest zgodne z prawem? No cóż, prawo w tym wypadku jest skomplikowane, rzekłbym, w sposób średni (ale jednak jest), więc pozwólcie, że w miarę prosty i praktyczny sposób przedstawię możliwości nieoddania nam samochodu przez usługodawcę.

Naprawione, niezapłacone

Prawo mówi, że rzecz można zatrzymać, jeśli dokonało się na nią nakładu. Czyli niby można. Ale „nakład” to taka raczej niejasna, a więc często niepraktyczna figura prawna. „Nakładem” zapewne byłoby przerobienie Twojego auta na ciągnik, a przynajmniej na samolot poprzez dodanie mu skrzydeł, czyli krótko mówiąc stuningowanie. Ale już nie naprawa, choćby z użyciem zakupionych przez warsztat standardowych części. Co to, to nie. Dlaczego? Dla zainteresowanych wyjaśnienie na szarym tle poniżej.

Ponieważ nie wszystko jest takie oczywiste, to pewien kłopot z interpretacją „nakład” – nie „nakład” byłby wtedy, kiedy zleciłbyś serwisowi zakup i montaż drogich opon na miejsce łysych – w takich razach konflikt o wydanie auta w razie niezapłacenia za usługę i tak pewnie skończyłby się w sądzie. Treść wyroku trudno przewidzieć.

Jednak w przypadku „zwykłych” (nienakładowych) napraw warsztat zatrzymać pojazdu nie może.

 

Dotyczy to także sytuacji, kiedy bezgotówkowo naprawiasz auto z ubezpieczenia, a ubezpieczyciel nie chce wypłacić (pełnej) sumy, jakiej żąda serwis. Kwestia zapłaty / dopłaty a zatrzymanie samochodu to dwie różne rzeczy. (Oczywiście jeśli wszystko przebiega zgodnie z umową, konieczność uregulowania zapłaty dla warsztatu jest oczywista!).

No chyba że…

… przewidujący usługodawca wprowadzi tzw. „warunki świadczenia usług” ustanawiające zastaw na pozostawionym u niego pojeździe. I do tego w odpowiedni sposób zaprezentuje je nam, klientom, przed podpisaniem umowy (jeśli jesteśmy przedsiębiorcą, może średnio się starać z taką prezentacją, a jeśli konsumentem, to postarać musi się bardziej – ale dziś nie o tym).

O warunkach świadczenia usług pisałem już w kontekście Bosch Car Service – jest w nich mowa m.in. właśnie o ustanowieniu zastawu w celu zabezpieczenia kosztów naprawy. No i wtedy taki sprytny warsztat może zatrzymać Twoje auto, nawet jeśli nie poniósł na nie „nakładów”.

Dla bardziej dociekliwych… Kwestia „nakładu” ma takie znaczenie, że zwykle wizyta w warsztacie oznacza zawarcie umowy o dzieło (nie dotyczy to samej diagnostyki, np. sprawdzenia samochodu używanego przed kupnem), ze skutkiem w postaci naprawy. A wykonanie naprawy na podstawie takiej umowy, zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego, nie może być traktowane jako nakład na pojazd.

Przy okazji warto też wspomnieć, że ciekawsze i bardzo praktyczne zastosowanie ma kwestia umowy o dzieło (mimo, że często w warsztacie podpisujemy „zlecenie”, zwykle nie jest to umowa zlecenia), gdy chcesz reklamować wadliwie wykonaną naprawę. Możesz wtedy korzystać z rękojmi (chyba że jesteś przedsiębiorcą, a usługodawca sprytnie Ci ją ograniczy), podobnie jak w przypadku zakupionych w sklepie CCC butów. I nie ma znaczenia, czy masz na to gwarancję, czy nie. Pisałem o tym tutaj…

W kolejnym wpisie będzie o zatrzymaniu niesprawnego pojazdu oraz o interwencji policji – także w sprawie braku płatności za naprawę. Do przeczytania.

Aktualizacja: ciąg dalszy nastąpił.

[FM_form id=”1″]

Autor: Maciek

Podziel się tym postem na
Show Buttons
Hide Buttons